Niedziela 23 luty 2014 r. Przyjemne spotkanie ze słońcem, które budzi nadzieję na wcześniejszą wiosnę wobec braku śniegu oraz stosunkowo wysokich temperatur jak na tą porę roku.

Spacer po parku Julianowskim. Stare mostki, mosteczki, większe i mniejsze

(tylko kaczki młode ).
Jeden z takich mostków minęliśmy, lecz umownie mieliśmy się przy nim zatrzymać w drodze powrotnej i tak się właśnie stało. Kilka spojrzeń, kilka prób kadrowania. Ech … czegoś brakuje.
I stało się, w kadr weszła rodzinka. Młody tata stanął i oparł się o barierkę nie zasłaniając niczego w kadrze. Młoda mama zbliżyła się wraz z córeczką do małego strumyka. Stanęły po drugiej stronie mostku z mojego punktu widzenia. Dziewczynka kucała przy wodzie starając się , aby dotknąć jej z pośrednictwem znalezionego w pobliżu patyka. W chwili, gdy kucała widać było wyraźnie jej odbicie w wodzie, lecz znikała z widoku bezpośredniego, gdyż zasłaniał ją mostek. Widać było jedynie jej mamę. Wystarczyło ukucnąć i uwolnić migawkę. Nie było to jednak łatwe. Należało zaczekać chwilkę, aby dziewczynka ponownie spróbowała skontaktować się z wodą na pomocą patyczka. Jej mama stała blisko przy niej. Niestety nie tylko czas był przeszkodą. Byli nim również przechodni, którzy tak samo jak my wyszli na spacer stęsknieni wiosny. Za każdym razem , gdy uwolniłem migawkę jakiś przechodzień wszedł w kadr, a jak było pusto to znowu dziewczynka już stała. Należało być cierpliwym. Kilka minut w nadziei dało rezultat. Czysto w kadrze, dziewczynka widoczna jedynie w odbiciu wody, a mama nadal przy niej. Później już tylko radość z przewidywalnych dla mnie efektów.
W domu wystarczyło wywołać fotografię, dodać jej ramkę oraz odwrócić do góry nogami ( tak jak poodwracane jest wszystko w życiu ) i można było się cieszyć z efektów.

Comments: 0

About | Privacy Policy | Sitemap
Wojciech Krysztofiak